Słodko-gorzki smak wizyty w Parku Archeologicznym Angkor Wat w Kambodży

wpis w: KAMBODŻA, PODRÓŻE, WYPRAWY | 0

Słodko-gorzki smak wizyty w Parku Archeologicznym Angkor Wat w Kambodży

Angkor Wat w Kambodży... Przetrwał upadek potężnej cywilizacji, która go wzniosła. Przez tysiące lat z sukcesem opierał się wszechogarniającej go dżungli stopniowo wchłaniającej kolejne świątynie. Wytrzymał czasy Czerwonych Khmerów, którzy na jego terenie stworzyli poligon, zamieniając mury świątyń w strzelnice. Teraz, ten niezwykły kompleks stoi w obliczu największego zagrożenia w dziejach swojego istnienia: atak ze strony lukratywnego przemysłu turystycznego.

travelbloggia angkor wat

Byliśmy razem w Angkor Wat w Kambodży, jednak, jak wkrótce się przekonacie, to Alvaro i jego kapelusz będą gwiazdą zdjęć. 😉

Dziś przyszła nasza kolej i tak jak prawie wszyscy odwiedzający Kambodżę, zawitaliśmy do Parku Archeologicznego Angkor Wat, a razem z nami, tysiące innych turystów.

Zwiedzanie Angkor Wat w Kambodży na rowerze – spocisz się, zakopcą cię, ale wrócisz szczęśliwy

Rower to nasz ulubiony środek transportu. Poruszamy się na tyle szybko, aby móc odwiedzić zaplanowane przez nas miejsca, a zarazem mamy wszystko na wyciągnięcie ręki. Możemy się zatrzymać wszędzie gdzie tylko chcemy, wjedziemy tam, gdzie nie da się wjechać na przykład tuk tukiem. Kolejną bardzo dla nas ważną zaletą roweru jest to, że nie nie niszczy środowiska. Niestety, okoliczne motocykle i tuk tuki tak cię zakopcą, że wrócisz brudny i z warstwą spalin na ciele i w płucach. Nigdy wcześniej nie rozważałam noszenia maseczki na twarzy, takiej jaką noszą Chińczycy. Dopiero tutaj w Azji na rowerze się do niej przekonałam. Nawet Alvaro, który początkowo bardzo się opierał, ostatecznie jeździł w bandamką na twarzy.

Most wjazd do Angkor

W drodze do szkoły.

The White Bicicles – stare, ale działają i pomagają

Wypożyczyliśmy rowery w The White Bicicles. Jest to organizacja charytatywna, która przeznacza zebrane pieniądze na edukację dzieci oraz zakupuje filtry uzdatniające wodę do picia w małych okolicznych wioskach. W taki oto bardzo prosty sposób można przyczynić się do pomocy osobom potrzebującym. Należy wspomnieć, że rowery są nieco droższe niż w innych punktach. Tutaj znajdziecie więcej informacji na temat tej organizacji: www.thewhitebicycles.org.

Dostaliśmy dwa białe rowery z różowymi koszykami na przedzie. Koszyki były trochę za małe i jedyne co w nich się mieściło to butelka wody. W żadnym z rowerów nie działały światła, a kiedy zapytałam o kaski na recepcji, odpowiedziano mi, że rozważają ich wprowadzenie, ale niewielu turystów o nie pytało, wic uznają, że nie są tak istotne. Do tego rower Alvaro był dla niego za mały. Mój rower w pewnym momencie na trasie przestał działać. Wyglądało to tak jakby mu spadł łańcuch i obracanie pedałami nic nie dawało. Pokombinowaliśmy przy nim chwile i sami nie wiemy jak udało nam się go naprawić. Poza tymi drobnymi problemami reszta działała bez zarzutów do końca przejażdżki i to było najważniejsze.

Rowerem po parku Angkor Wat

Zwiedzamy Park Archeologiczny Angkor Wat w Kambodży– garść informacji praktycznych

Park Archeologiczny Angkor to wiele różnych świątyń rozsianych na powierzchni około 200 km2. Oczywiście nie da się go zwiedzić w 3 dni rowerem. Najważniejsze obiekty są zaznaczone na mapie dostępnej w kasie przy zakupie biletu. Jest to niewyraźna, czarno-biała kopia ksero i należy o nią poprosić pracownika obiektu. Na mapie znajdziesz oznaczone dwie najpopularniejsze trasy nazwane Małym i Dużym Okręgiem. Mały Okrąg obejmuje najbardziej znane świątynie, których wręcz nie można pominąć: Angkor Wat, Bayon oraz Ta Prohm. Większy ma długość 26 kilometrów i na jego trasie zwiedzicie mniej znane obiekty. Pozostałe świątynie znajdują się poza tymi dwoma okręgami.

Odkrywamy Angkor

My pierwszego dnia wybraliśmy się do Angkor Wat, najważniejszego obiektu w całym parku. Wstaliśmy około godziny 5 rano i przy pierwszych promieniach wschodzącego słońca już byliśmy na drodze. Wcześniej można było kupić bilety w kasie bezpośrednio przy drodze z miasta Siem Reap do kompleksu Angkor. Obecnie kasa biletowa mieści się w innym miejscu i trzeba oddalić się od głównej drogi około kilometr w prawo. My o tym nie wiedzieliśmy, przez co straciliśmy godzinę i przyjechaliśmy do kompleksu równo po wschodzie słońca.

Świątynie w Angkor Wat Kambodża

Mnich buddyjski w Angkor Wat

W Angkor można kupić bilety jedno-, trzy- lub siedmiodniowe. My kupiliśmy bilet trzydniowy za 40 dolarów. W lutym 2017 roku mają wzrosnąć ceny, najlepiej sprawdzić sobie ile kosztują obecnie w internecie.

Angkor Wat – zapomnij o kontemplacji widoków w ciszy i spokoju

Podobno w Angkor Wat najmniej turystów jest wcześnie rano, zaraz po wschodzie słońca. Nie wiem ile osób jest tutaj w innych porach dnia, ale my byliśmy akurat po wschodzie słońca i wcale tak mało turystów nie było. To prawda, że w mniej obleganych zakątkach świątyni mogliśmy zostać na chwile sami, jednak ogólnie było bardzo dużo osób a przez most przelewała się istna fala ludzi z całego świata. Z tego powodu Angkor zdecydowanie tracił na uroku.

Dzieci w ruinach Angkoru
Mamy w zwyczaju zwiedzać wolno poszczególne miejsca i na Angkor przeznaczyliśmy cały dzień do południa. Spacerowaliśmy, odpoczywaliśmy, czytaliśmy informacje o najważniejszych zabytkach, robiliśmy zdjęcia. Wyobrażaliśmy sobie jak to miejsce mogło wyglądać, kiedy w 1860 roku po praz pierwszy odkrył je francuski podróżnik Henri Mouhot. Ogromny kompleks pośród dżungli, cisza i spokój przerywany buddyjskimi modlitwami. To musiało robić wrażenie.

Mnich Buddyjski Angkor Wat Kambodża

W Angkor nadal są miejsca, które urzekają, ale trzeba ich poszukać

Kolejnego dnia zwadziliśmy pozostałe świątynie z Małego Okręgu oraz jedną z Dużego. Zaczęliśmy od Bayon. Przybyliśmy równo przed otwarciem, razem z nami było może 20 osób. Takie zwiedzanie zdecydowanie bardziej nam się podobało!

Świątynia Bayon Ruiny Kambodża

Opuściliśmy Bayon wraz z przybyciem kilku dużych grup z chińskimi turystami i udaliśmy się w dalszą drogę. W trakcie Alvaro uparł się, żebyśmy zobaczyli bramę, która była poza turystycznym Małym Okręgiem. Nie byłam zachwycona. Prowadziła do niej piaszczysta ścieżka, po której trudno było przejechać rowerem. Ale bardzo dobrze, że się uparł, bo miejsce robiło wrażenie! Byliśmy tylko my, dżungla i śpiący pies w bramie. Żadnego turysty, żadnych krzyków, żadnych zdjęć i wchodzenia w kadr. Magiczne miejsce!

zwiedzamy angkor

Nasze jedyne towarzystwo tutaj to znudzony, prawie śpiący pies w bramie.

Tha Phron – najpiękniejsza świątynia w parku Angkor

Duży okrąg zostawiliśmy na ostatni dzień naszej wyprawy. Poza tym rano wybraliśmy się do Tha Phron. Byliśmy tam dzień wcześniej, ale tłumy turystów były tak duże, że aby nie popsuć sobie pierwszego wrażenia, już w samej bramie wejściowej zdecydowaliśmy zawrócić. To była bardzo dobra decyzja! Następnego dnia byliśmy równo przed otwarciem, razem z nami jedynie garstka turystów. Oni poszli zgodnie z kierunkiem strzałek, my w przeciwnym kierunku. Przez pierwsze pół godziny mieliśmy to miejsce tylko dla siebie!

Z wszystkich świątyń, które widzieliśmy, ta urzekła mnie najbardziej. Dżungla powoli zarastała opuszczone budowle, dzięki czemu mogliśmy podziwiać ogromne drzewa wyrastające nad gruzami. Miejsce to zasłynęło dzięki filmowi, o którym pewnie większość z was słyszała „Tomb Rider”. To tutaj przechadzała się Angelina Jolie jako słynna „Lara Croft”. Woow 🙂

Ostatniego dnia mieliśmy też najładniejsze widoki. Zielone pola ryżowe, Khmerowie przesiadujący przed swoimi chatkami, dzieciaki na rowerach, zwierzęta pasące się przy drodze. Już wcześniej trochę się zraziliśmy do turystycznego Siem Reap, jednak tutaj można było zobaczyć namiastkę prawdziwego życia mieszkańców.

Odpowiedzialna turystyka w Angkor Wat?

Od kiedy kompleks Angkor został po raz pierwszy odkryty przez Henriego Mouhota, bardzo wiele się zmieniło. W pierwszych latach europejskie kolonie bezlitośnie eksploatowały świątynie, wywożąc z nich co cenniejsze zabytki. Do tego turystyczna gorączka zapoczątkowała rabowanie i destrukcję ogromnych pomników. Dziś już na szczęście ten problem nie istnieje, ale turyści nadal niszczą. Dotykają czego nie powinno się dotykać i wchodzą tam, gdzie nie powinno się wchodzić. Na dzień dzisiejszy można swobodnie przechadzać się prawie wszędzie po Angkor. Podejrzewam, że z czasem coraz więcej miejsc będzie zamykanych dla turystów lub odgradzanych coraz to wyższymi barierkami.

Odkrywamy Park Archeologiczny Angkor

To, co wydaje się dobre a jedynie pogarsza sytuację – kilka słów o dzieciach

W Ta Som Temple poznaliśmy dwie małe dziewczynki, które przesiadywały przy wejściu. Chodziły po ruinach, jakby po wybiegu, z czego wnioskowaliśmy, że bawiły się w modelki. Oczywiście nie rozumiały nic z tego, co do nich mówiliśmy, nuciły tylko coś pod nosem. Alvaro podchwycił i zaczął im rapować razem z nimi. Podarowały nam takie oto wspaniałe uśmiechy.

Były urocze <3

Po przeciwnej stronie świątyni też zetknęliśmy się z grupą dzieciaków. Tak jak w innych miejscach, chodziły z kszykami, w których nosiły pocztówki, magnesy i inne drobne pamiątki do sprzedania. Oczywiście nic od nich nie kupiliśmy. Widzieliśmy, że wiele osób z litości kupuje albo po prostu daje pieniądze tym dzieciom. Nie zdają sobie sprawy, że poprzez takie zachowanie niejednokrotnie prowadzą do pogarszania ich sytuacji. Większość z nich powinna być w tym czasie w szkole. Podstawowa edukacja jest niezbędna, żeby wyrwać dziecko z kręgu biedy. Te pieniążki, które zarabiają mogą funkcjonować jak doraźne środki przeciwbólowe, jednak zupełnie nie sprawdzają się w walce ze źródłem problemu.

turystyka ta prohm

Dlaczego nie podobało nam się w Siem Reap

Trzy dni zwiedzania parku za nami. Mieszkaliśmy w Siem Reap, okolicznym miasteczku, który pełnił funkcję bazy wypadowej do kompleksu Angkor. Zupełnie nam się tam nie podobało. Miasteczko jest za bardzo sztuczne jak źle przypudrowana stara baletnica w za ciasnych ubraniach i fryzurze z innej epoki. Chce dobrze i się stara, ale wychodzi kiepsko. Za dużo pudry i za mało autentyczności i naturalnego wdzięku. Poszczególne elementy zupełnie do siebie nie pasują. Drogie, wystawne hotele przy dziurawych drogach albo w ogóle piaszczystych dróżkach, na których stoją wieczne kałuże. Hotele z basenami i sypiące się rudery. Turyści zupełnie zawładnęli tą małą miejscowością i mieszkańcy chcą na tym skorzystać. Nie ma im się co dziwić. Kolorowe, oświecone tysiącami lampek drogie restauracje i butiki codziennie dobitnie przypominają im o rozbieżnościach pomiędzy światem, w jakim im przyszło się urodzić a tym, z których pochodzą zagraniczni odwiedzający. Tak jak wszyscy, chcą dobrej przyszłości dla siebie i swoich dzieci. Starają się bardzo, tak bardzo, że przeciętnemu turyście może być trudno wytrzymać ciągłe zaczepianie na ulicy, ciągłe „tuk tuk Sir”, „Fresh coconut Madam”, „Nowe spodnie? Tutaj jest mój sklep!”, „Jesteś głodny? Tutaj jest moja restauracja!” Usłyszycie takie i podobne zwroty setki razy, codziennie, przez wszystkie dni waszego pobytu.

Angkor Wat

Dokładnie tak, nie mamy zdjęć ze Siem Reap. Ani jednego.

Wizyta w Siem Reap i parku Angkor miała dla nas słodko gorzki smak. Widok kompleksu robi niesamowite wrażenie i nie bez powodu został uznany za jeden z cudów świata. Czy to wystarczy, żeby nas do siebie przekonać? Na razie nie planujemy powrotu.

Byliście w Parku Angkor Wat w Kambodży?

[shareaholic app="share_buttons" id="26044001"] Aby w przyszłości nie przegapić naszych nowych wpisów, zapisz się na naszą listę mailingową . Wyślemy Ci wiadomość za każdym razem kiedy opublikujemy nowy post. Wystrczy, że podasz nam swój adres e-mail tutaj: