Plantacje Herbaty w Cameron Highlands – co warto zobaczyć, jak dojechać i gdzie nocować

posted in: MALEZJA, WYPRAWY | 0

Plantacje Herbaty w Cameron Highlands - Subiektywnie o tym, co warto zobaczyć, jak dojechać i gdzie nocować

Cameron Highlands jest idealnym miejscem na odpoczynek od nieznośnych upałów Kuala Lumpur. Oczywiście, pogoda nie jest jedyną atrakcją. Miejsce to słynie przede wszystkim z rozpościerających się kilometrami pól herbaciacych, tworzących malownicze, przepełnione bujną zielenią krajobrazy. Widoki na plantacje herbaty w Cameron Highlands zapierają dech w piersiach. Ponadto, dla spragnionych pieszych wędrówek, miejsce to oferuje różnorodne szlaki turystyczne biegnące przez otaczającą plantacje dżunglę.

Plantacje Herbaty w Cameron Highlands, Malezja

Prawdziwa przyjemność podróżowania autobusem po Malezji - jak dojechać z Kuala Lumpur do Cameron Highalnds

Najszybszym i najprostszym sposobem na dotarcie z Kuala Lumpur do Cameron Highlands są autobusy. W Malezji jest wiele prywatnych firm oferujących przejazdy w podobnych cenach, my zapłaciliśmy 35RM za osobę (około 35 zł).

Od Kuala Lumpur do Cameron Highladns dzieli nas 210 kilometrów. Wsiadamy do autobusu. Na zewnątrz jest duszno i panuje upał, ponad 30 stopni. My jednak jesteśmy przygotowani do podróży autobusem. To znaczy: mamy na sobie ciepłe skarpetki i adidasy, długie spodnie i zaraz po wejściu, wyciągamy z plecaków grube bluzy. Ja zabrałam dodatkowo ciepły kocyk, który już po kilku minutach okazał się niezbędny do dalszej drogi. Po kolejnych musiałam się nim podzielić z Alvaro, który do tego czasu zdążył już zmarznąć. Tak właśnie działa klimatyzacja w autobusach w Malezji. Nie ważne, że na zewnątrz dyszysz z gorąca, do autobusu musisz się ubrać jak na zimę.

Poza tym, że jest nam zimno, czas mija przyjemnie: czytamy książki, słuchamy muzyki, chwilami przysypiamy. Wszytko, pięknie aż do czasu, kiedy w połowie trasy zaczynają się góry. Przez kolejne 2 godziny droga jest bardzo kręta i rzuca nas a wszystkie strony. Łapię się fotela i próbuję przetrwać tę przejażdżkę, która atrakcjami przewyższa nie jedno wesołe miasteczko. Jedna osoba wymiotuje, później kolejna. Droga jest bardzo wąska, co jakiś czas pojawiają się rozgrzebane roboty drogowe. Udaje nam się pokonać kolejne przeszkody aż do czasu. W pewnym momencie przejazd okazuje się za wąski dla naszego autobusu. Kolejne pół godziny spędzamy, oczekując aż robotnicy na szybko dokopią nam kawałek drogi, tak byśmy mogli przejechać... Docieramy na miejsce z niewielkim opóźnieniem.

Ciekawostki o Cameron Highlands

  • Cameron Highlands to największe w Malezji „Hill Station”, zajmuje około 712 km2. „Hill Station” to angielski termin z epoki kolonialnej, który odnosi się do resortu położonego w górach i stworzonego z myślą o mieszczuchach chcących uciec od letnich upałów. U nas w Polsce nie do pomyślenia! Termin ten używany jest w wielu rejonach Azji Południowo-Wschodniej. Nie udało mi się znaleźć polskiego odpowiednika, jeśli wiecie, to dajcie znać w komentarzach
  • Dawno temu (dokładnie w 1885 roku) William Cameron, geodeta w służbie korony brytyjskiej, w przesłanym piśmie stwierdził, że odkrył bardzo przyjemny i chłodny płaskowyż, którym brytyjskie władze na pewno się zainteresują. To właśnie na jego cześć Cameron Highlands nosi swoją nazwę. Paradoksalnie, wielu historyków twierdzi, że Cameron nigdy nie postawił stopy w Cameron Highlands, a płaskowyż przez niego odkryty to zupełnie inne miejsce zwane Blue Valley. Prawdopodobnie, Cameron Highlands odkrył, rok później, malezyjski wojownik imieniem Kulop Riau, który towarzyszył Williamowi Cameron w jego wyprawie. Tak więc Kulop Riau Highlands?
  • Jim Thompson, znany w Tajlandii amerykański biznesmen i producent jedwabiu, poza tym kolekcjoner sztuki i tajny agent (!), przybył do Cameron Highlands w 1967 roku i po niedzielnym śniadaniu zniknął bez śladu. Tak po prostu. Miesiące poszukiwań okazały się zupełnie bezowocne, a sprawa Thompsona stała się jedną z największych zagadek Azji Południowo-Wschodniej. Po dziś dzień istnieje wiele teorii: został zjedzony przez tygrysa, ktoś go porwał i wywiózł w ciężarówce do Tajlandii, dostał od CIA nową tożsamość...

Ołtarzyk przed naszym hostelem

Gdzie nocować w Cameron Highlands – Tanah Rata

W Cameron Highlands większość turystów nocuje w jednej z 3 miejscowości: Cameron Ringlet, Tanah Rata i Brinchang. Ostatnie 2 mieszczą się na płaskowyżu, gdzie odnajdziemy większość atrakcji. Nasz wybór pada na Tanah Rata i polecony nam hostel: Kang Travellers Lodge. Za 50RM (około 50 zł) dostaliśmy 2-osobowy pokój z wentylatorem i wspólną łazienką. Hostel znajdował się około 7 minut od dworca autobusowego i 3 minuty od głównej ulicy. Było to bardzo spokojne miejsce, idealne, aby odpocząć od zgiełku miasta.

Buddyjskie figurki, Tanah Rata

Ołtarz buddyjski przed naszm hostelem

Cameron Highlands – co tutaj można robić?

1. Zwiedzamy miasteczko Tanah Rata

Przez Tanah Rata prowadzi jedna główna ulica z małymi sklepikami, kawiarniami i restauracjami, w których można dostać zarówno tradycyjne malezyjskie potrawy, jak i brytyjskie fish and chips.

Tanah Rata

Sklepiki przy głównej ulicy w Tanah Rata

Uwaga, za każdym razem jak zamawiacie coś do jedzenia, zapytajcie, czy jest pikantne. Jeśli powiedzą, że nie, to prawdopodobnie jest pikantne, ale da się zjeść. Ja raz zapomniałam, właśnie w Tanah Rata i nie miałam szczęścia. Zupa była tak pikantna, że nawet po wymieszaniu z wodą (nie chciałam się poddać) nie byłam w stanie jej zjeść. Ostatecznie, zrezygnowana, musiałam zamówić inne danie.

Zupa w Tanah Rata

W Tanah Rata warto zwiedzić były szpital wojskowy z widokiem na miasto, lokalny rynek, meczet i kościół. W odległości krótkiego spaceru znajdują się wodospady Robinson. Poza tym niewiele.

2. A może by tak pójść na skróty i wykupić wycieczkę w agencji

Jeśli przyjeżdżacie do Cameron Highlands na kilka dni, tak jak my, i chcecie skorzystać na tym wyjeździe jak najwięcej, polecamy wam wykupienie wycieczki z agencją.

Wzdłuż głównej drogi w Tanah Rata mieści się kilka agencji, które oferują bardzo podobne pakiety i w porównywalnych cenach.

My wybraliśmy wycieczkę z agencją Hill Top Travel and Tours, która ma biuro przy głównej ulicy Tanah Rata. Ich oferta najbardziej nam pasowała, jak również zaintrygowała nas osoba sprzedawcy. Tak to już jest, że czasami dajemy się przekonać.

Sprzedawca wycieczki

Sprzedawca wycieczki w agencji

Wybraliśmy wycieczkę Mossy Forest Adventure za 45RM od osoby, która obejmowała:
- Gunung Brinchang (najwyższy szczyt Cameron Highlands, 6,666 ft)
- Mossy Forest (omszały las)
- Jungle Trekking (krótki trekking)
- Plantacje herbaty w Cameron Highlands i wizyta w fabryce
- Farma motyli

Warto również zobaczyć Raflezję Arnolda. Roślina ta posiada największy na świecie kwiat, jak również jest jednym z emblematów narodowych Malezji (występuje na banknotach 10RM). Uwaga! Jest to kwiat sezonowy, więc zanim zdecydujecie się na wycieczkę, sprawdźcie wcześniej, czy jest to okres jej kwitnienia. Musieliśmy jednak zrezygnować z tej atrakcji, ponieważ Raflezja znajduje się w innej części Cameron Highlands niż plantacje herbaty i nie da się połączyć tych atrakcji w jednodniową wycieczkę.

3. Autostop dla początkujących w Malezji? Nic prostszego!

Była 16 po południu, wycieczkę wykupiliśmy na następny dzień, więc pozostało nam całe popołudnie wolne. Chcieliśmy zwiedzić plantacje herbaty, które znajdują się poza miastem. Można tam dojechać jedynie taksówką albo...

- Jedziemy autostopem,eh?
Była to nasza pierwsza przygoda z autostopem.

Wyszliśmy na główną drogę odchodząca w stronę plantacji. Bez przekonania, trochę jakby od niechcenia, zrobiliśmy kilka nieskoordynowanych wymachów ręką. To wszystko. Przed nami zatrzymał się drogi, nowy samochód. Podchodzimy i zaglądamy do środka. Pasażerowie samochodu nie wzbudzają mojego zaufania. Szeptem mówię do Alvaro, że rezygnujemy i nie jedziemy. Niestety jest już za późno, Alvaro rozsiadł się wygodnie na tylnym siedzeniu.

Pozwólcie, że przedstawię wam towarzyszy naszej podróży, co do których miałam drobne wątpliwości: kierowca, mężczyzna potężnej postury, około 40-50 lat, pochodzi z Tajlandii, przedstawia nam się jako „Master of Muai Thai” (tak, tak, Mistrz Tajskiego Boksu). Przejdźmy teraz do pasażera na przednim siedzeniu: również mężczyzna, trochę drobniejszy niż kierowca, ma okulary przeciwsłoneczne (bardzo dziwne u tutejszych mieszkańców, poza tym niebo jest zachmurzone), a jego ręce i dłonie zdobią tatuaże i tajemnicze pierścienie. Nie odzywa się zupełnie, uśmiecha się tylko i pokazuje swój cenny, złoty ząb. Trzeci pasażer tej podróży siedzi z nami z tyłu: trochę przy tuszy, wiek 40-50 lat, mówi dużo, ale rozmawia jedynie z kierowcą w języku, którego niestety nie rozumiemy.

Nie czułam się komfortowo w tej gromadce i trochę najadłam się strachu. Okazało się, że zupełnie niepotrzebnie, bo zostaliśmy bardzo dobrze potraktowani i zostawiono nas dokładnie w miejscu, gdzie się udawaliśmy.

Restauracja w Cameron Valley

Restauracja przy polach herbacianych Bhart i nadchodzące ciemne chmury...

4. Spacer po polach herbacianych plantacji Bhart

Plantacje herbaty w Cameron Highlands to jedno z tych miejsc, które trzeba zobaczyć. Zwiedziliśmy plantację Bhart, drugiego co do wielkości producenta tego napoju w Malezji. Wybraliśmy się na krótki spacer pomiędzy drzewkami, zrobiliśmy kilka zdjęć i nagle zaczęło lać jak z cebra. Krótki sprint, mała zadyszka, lekko przemoczone ubrania i już jesteśmy w bezpiecznym schronieniu, w restauracji. Czekamy 5,10, 15 minut... Ciągle pada.

Plantacje Herbaty

Plantacje herbaty w Cameron Highlands, kilka minut przed deszczem.

W okolicy nie było taksówek ani autobusów. Zaczynamy zagadywać turystów, którzy również odwiedzali plantacje herbaty, z nadzieją, że jadą w naszą stronę i mogliby nas zabrać. Nie mamy szczęścia. Ze względu na deszcz, nie było również mowy o powrocie spacerem do Tanah Rata.

Nie widząc innej opcji, wychodzimy na ulicę i, teraz jako już doświadczeni autostopowicze, łapiemy kolejny autostop. Znowu sukces. Wracamy na przyczepce samochodu należącego do plantacji herbaty Bharat. Trochę jeszcze pada i nie mamy dachu nad głową, ale za to jakie widoki!

autostop-w-cameron-highlands

Udało się 🙂

5. Nie przegap wycieczki po Mossy Forest

O 8 przyjeżdża po nas samochód, poza nami są jeszcze 4 osoby. Warto zjeść śniadanie przed wyjazdem, w trakcie wycieczki nie mijaliśmy żadnej restauracji ani sklepu, gdzie można byłoby kupić sobie coś do jedzenia.

Nasz pierwszy przystanek w Mossy Forest to najwyższy, liczący 2031 metrów n.p.m. punkt Cameron Highlands - Gunung Brinchang. Na miejscu wchodzimy na wieżę widokową, z której roztacza się piękny krajobraz dżungli (chociaż mógłby być lepszy, gdyby nie było mgły).

Następnie przyszła kolej na trekking. Mossy Forest to po polsku omszały las i jeden z najstarszych lasów w Malezji. Mech jest wszędzie, a wraz z mgłą sprawia, że panuje tu atmosfera jak w zaczarowanym lesie.
Droga jest całkiem łatwa, ale trzeba uważnie patrzeć, gdzie się stąpa. Łatwo się potknąć o konary drzew lub pośliznąć na błotnistym terenie. Zabierzcie ze sobą porządne buty. Klapki japonki lepiej zostawić w domu, o czym przekonali się doskonale towarzysze naszej podróży.Mozzy Forest w Cameron Highlands

W trakcie wycieczki poznajemy lokalne rośliny takie jak geranium, używana w przemyśle kosmetycznym, jak również doskonały środek odstraszający na komary oraz dzbanecznik, rodzaj roślin mięsożernych.

Po tej krótkiej lekcji przewodnik zdecydował, że już zaliczyliśmy praktyki i teraz można nam zaufać. Pokazał nam ścieżkę i dał czas na samotny spacer po lesie. Nie to, żeby ufał nam bezgranicznie. Był o drewniany chodnik wzdłuż lasu, z małymi tarasami widokowymi od czasu do czasu. Idealnie oznakowany jak dla małych dzieci. Nie można się zgubić. Nam jednak wydawało się, że poza drewnianym chodnikiem ścieżka ciągnęła się dalej i zeszliśmy ze szlaku. To była zdecydowanie zła decyzja. Wróciliśmy spóźnieni, w zabłoconych butach i spodniach i bardzo skruszeni, bo cała grupa musiała na nas czekać.

6. Wizyta na plantacjach herbaty BOH

Największe plantacje herbaty w Cameron Highlnds mieszczą się w Sungei Palas i należą do firmy BOH (skrót od “Best of Highlands”), największego producenta herbaty w Malezji. Co ciekawe, firma produkuje prawie wyłącznie na rynek wewnętrzny i jedynym krajem eksportowym jest Singapur (to pewnie dlatego nie słyszeliście o BOH).

Po drodze obserwujemy pracowników plantacji przed swoimi skromnymi chatkami. Są to głównie indyjscy emigranci, których przodków sprowadzili na te tereny Brytyjczycy. Każda większa wioska ma swoją małą świątynię Hinduską.

Pola herbaciane w Cameron Highlands

Krótka ciekawostka na temat herbaty, którą przecież my w Polsce uwielbiamy: Różne rodzaje herbaty: zwykła, biała, zielona pochodzą z tej samej rośliny Camellia. Różnica polega na tym, jak dojrzałe są liście oraz jakiemu procesowi przetworzenia są poddawane. I tak: herbata biała powstaje z małych pączków liści, które jeszcze nie zdążyły się rozwinąć, zielona powstaje z większych liści, które są suszone zaraz po zebraniu. Czarna herbata jest najbardziej przetworzona i najtańsza w produkcji. W Cameron Highlands produkuje się jedynie zwykłą, czarną herbatę.

Plantacje Herbaty BOH w Cameron Highlands

Widok z tarasu plantacji herbaty BOH

Co jeszcze można robić w Cameron Highlands?

Cameron Highlands to idealne miejsce na zwykły odpoczynek i uwolnienie się od stresów dnia codziennego. Rozsiądź się wygodnie na jednym z tarasów widokowych, z dobrą książką w jednej dłoni i filiżanką herbaty w drugiej. Poczuj spokój tego miejsca, oddychaj jego zapachami, wsłuchaj się w melodię deszczu. Cóż więcej potrzeba?

[shareaholic app="share_buttons" id="26044001"] Aby w przyszłości nie przegapić naszych nowych wpisów, zapisz się na naszą listę mailingową . Wyślemy Ci wiadomość za każdym razem kiedy opublikujemy nowy post. Wystrczy, że podasz nam swój adres e-mail tutaj: